Land Roverem nad Bajkał - cz. 5.


 

 



13 sierpnia, 29 dzień podróży


Zdobywamy Irkuck. Ale przedtem przegląd samochodu w warsztacie. Oględziny wykazują niegroźne wygięcie osłony drążków oraz lekki luz na jednym z krzyżaków wału. Oceniamy wraz z Sobów w IrkuckuAleksiejem, że dojedziemy z tym luzem do kraju. Poza tym próbujemy naprawić mocowanie progów, które podczas podnoszenia samochodu hi-liftem zbytnio się unoszą i dotykają do drzwi. Niestety, tego się nie udaje zrobić. Ale ponieważ najgorszy odcinek trasy mamy za sobą, decyduję, że odpuszczamy temat.

Irkuck okazuje się miastem dość ładnym i czystym (jak na warunki rosyjskie). Stare sobory wywołują chwile zadumy, bazary chęć kupienia wszystkiego, a nieliczne klimatyczne kafejki zapraszają na lody.

Po zwiedzeniu czeka nas krótki sen i już odwozimy grupę "samolotową" na lotnisko. Od tej chwili zaczynamy powrót do Polski.




14 sierpnia, 30 dzień podróży (1 dzień powrotu)

pusty odcinek głównej drogi przez niżnieudińsk. dla przypomnienia - jest to droga irkuck-krasnojarskWreszcie możemy udokumentować niezwykle emocjonujący odcinek trasy Irkuck-Krasnojarsk, który ostatnio pokonaliśmy w nocy. Słowo "pokonaliśmy" bardzo do tego opisu pasuje. Nie będę nadużywał klawiatury. Dodam tylko, że na przestrzeni nieco ponad 1000 km asfalt jest zastępowany drogą gruntową nader często, objazdy występują jeden po drugim. Największe natężenie tych smaczków występuje w rejonie niżnieudińskim, w którym to sam Niżnieudińsk nadaje się do opisania w archiwach drogownictwa. Zresztą wystarczy popatrzeć na zdjęcia.

 

 


15 sierpnia, 31 dzień podróży


Zaprzyjaźniania ciąg dalszyDzień zaczynamy od zwiedzenia Krasnojarska, które okazuje się bardzo ładnym miastem. Ale najciekawszym punktem dnia okazuje się biwak, połączony ze spotkaniem z Rosjanami. Dojeżdżając do dostrzeżonego na mapie w garminie potencjalnie dobrego miejsca noclegu, dostrzegamy ucztującą grupę. Nie dali już nam odjechać (kuda wy chaticie ujezżat'? Zdies' priekrasno!). Wyciągnęli rosyjską wódeczkę, my resztki naszej polskiej i zaczęliśmy się częstować. Potem spisaliśmy adresy tradycyjne i mailowe, zrobiliśmy zdjęcia. Rosjanie powiedzieli nam, gdzie możemy rano się wykąpać, i gdzie ryby biorą (mimo starań żadnej nie złowiłem, niestety). A na koniec Władimir podarował mi swój syberyjski, własnoręcznie zrobiony nóż. W zasadzie musiałem go od niego kupić za symboliczną kopiejkę, zgodnie z tradycją. Ja się odwzajemniłem moim turystycznym wengerem. Ale cóż on znaczył przy jego nożu, którego historię mi w skrócie opowiedział.


 
16 sierpnia, 32 dzień podróży

Kąpiel w Kii - to się nazywa rozpoczęcie dnia! Potem zwiedzamy Marińsk, jemy w barze smaczne, wschodnie specjały i ruszamy w stronę Nowosybirska. Tym razem omijamy to miasto szerokim łukiem i rozbijamy obóz na plaży nad rzeką Om.


17-18 sierpnia, 33 i 34 dzień podróży


Wreszcie nadszedł czas na pozbycie się 20 litrów rezerwowego paliwa z kanistra na dachu. Rano wlewamy go do baku. W zasadzie mogę stwierdzić, że odwiedzane przez nas rejony Rosji nie wymagają posiadania tego typu zabezpieczenia. W procedurze tankowań niebagatelną rolę odegrał nasz garmin, który posiadał niezwykle aktualną bazę stacji benzynowych aż po Bajkał. Bardzo ułatwiło to planowanie tankowań. Trzeba bowiem pamiętać, że czasem odległości między stacjami są naprawdę spore. Również cena paliwa jest dość zróżnicowana. Staraliśmy się tankować na stacjach firmowych. Najtańsze nasze tankowanie - cena 21,30 rubla za litr, najdroższe - 26,20. Najtańsza spotkana przez nas cena ropy to 19 rubli. Ceny zmieniają się regionami: jak jest tani region, to wszystkie stacje mają tani olej.




19 sierpnia, 35 dzień podróży


Aby z fasonem wjechać do Europy, zaraz z rana w przydrożnej "awtostojance" skorzystaliśmy z prysznica. Ciepła woda - to dla nas rarytas, nieczęsto spotykany.

W południe docieramy do Jekaterynburga, którego szybkie zwiedzenie było naszym pożegnaniem z Azją. Jeszcze chwila i już dojeżdżamy do granicy Europy i Azji. Robimy kilka zdjęć, wspominamy nasz pobyt w tym miejscu przed trzema laty i ruszamy w dalszą drogę. Musimy odjechać nieco od miasta i poszukać noclegu. To będzie nocleg na Uralu, niezbyt w tym miejscu wysokim. Jeśli ktoś wyobraża sobie Ural jako strzeliste szczyty, to muszę go wyprowadzić z błędu. Koło Czelabińska czy Jekaterynburga Ural przypomina co najwyżej nasze Bieszczady.


 

20-22 sierpnia, 36-38 dzień podróży


Mijamy Kirow, zwiedzamy Kostromę i przepiękny Jarosław, spotykamy się z naszymi przyjaciółmi w Ugliczu. Do domu jest coraz bliżej.




23-25 sierpnia, 39-41 dzień podróży


Ruszamy znad Wołgi koło Uglicza w kierunku Moskwy. Przez chwilę błądzimy po polnych drogach - mapa w garminie okazała się za mało dokładna. Ratuje nas napotkany drogowskaz - jak widać, nie my jedni mieliśmy problem z orientacją w tym terenie.

poranna mgła na łące na naszym biwaku pod smoleńskiemMoskwę omijamy szerokim łukiem i kierujemy się w stronę Smoleńska. Mamy jeszcze chwilę na ostatnie zakupy, odwiedzam miejsce katastrofy prezydenckiego samolotu. Na miejscu, oprócz krzyża, kwiatów i palących się zniczy, zastaję funkcjonariusza. Informuje mnie on, że nie mogę robić zdjęć moim aparatem, bo jest profesjonalny. Zwykłym aparatem można zdjęcia robić. Tłumaczę, że to są zdjęcia na prywatny użytek. Wyjaśnienie okazuje się wystarczające, mogę fotografować. Funkcjonariusz dyskretnie cofał się do gazika. Jest czas na chwilę zadumy i refleksji.

A potem już tylko świetna droga przez Białoruś. Ostatni raz tankujemy dobrą, tanią białoruską ropę, oczywiście do pełna. Trochę zadziwia mnie informacja (na stacji Gazpromnieft), że ciężarówki mogą jednorazowo tankować nie więcej, niż 200 l oleju. To znak, że Łukaszenka ma jednak problem.

Na granicy wszyscy się dziwią, że przejechaliśmy taki szmat drogi. Białoruski celnik pyta się, co przemycamy: cukier, makaron, kaszę? Mówię mu, że mamy cukier. Ile? - drąży temat. Może z 10 kostek - odpowiadam. 10 kilogramów? - dopytuje się. Nie, 10 kostek, takich małych, do herbaty. Jak widać, na Białorusi kryzys jest na całego. Zabraniają wywozić kaszę i makaron. Bieda, oj bieda.

Ostatni nocleg - luksusowy, w pensjonacie u pani Heleny, w Siemiatyczach. Nieprawdopodobnie gorąca woda, niewiarygodnie wygodne łóżko. Wróciliśmy do siebie, do Polski. Jeszcze tylko ostatnie kilometry, ostatnie godziny jazdy i wreszcie jesteśmy w domu.




Podsumowanie techniczne wyprawy.


Pojazd: discovery I z 1995 roku, 300 Tdi, 113 KM (mogło by być nieco więcej... oj, czasem by się przydało). W połowie trasy, w Irkucku wymieniliśmy filtry i olej (castrol magnatec). Przebieg samochodu w momencie zakończenia podróży: 289215 km.

W ciągu 41 dni przejechaliśmy 17457 km (według licznika; według garmina 17483 km). Spaliliśmy 1828,4 litry oleju napędowego, co daje średnie spalanie 10,47 l/100 km.

Osiągnęliśmy maksymalną prędkość 132 km/godzinę, choć to ewenement. Staraliśmy się bowiem nie przekraczać 110 km/godzinę (aby oszczędzać naszego discovery).

W czasie wyprawy nic się w samochodzie nie zepsuło. Pojawiły się pewne drobiazgi do poprawy, ale wóz bez większych problemów pokonał całą trasę. Nigdy nie musieliśmy go wypychać ani wyciągać. Wszystkie przeszkody, które zapragnęliśmy pokonać - przejechaliśmy.

Czas planować następną wyprawę. Może znowu na wschód?




13

9Rejon Niżnieudiński. Oto główna droga Irkuck-Krasnojarsk. Poprzednio pokonaliśmy ją w nocy, teraz robię dokumentację zdjęciową.wyprzedzanie w rejonie niżnieudińskim wymaga pewnej wprawydroga między irkuckiem a krasnojarskiem bywa zła. to tylko 1000 km.
Niżnieudińsk, kolejne zdjęcia drogi. Wyprzedzanie z prawej czy z lewej nie robi różnicyze względu na dziury w drodze kawalkady ciężarówek suną przez niżnieudińsk z prędkoscią ok. 20 km na godzinędroga przez niżnieudińsk nie chce się skończyć

 jeszcze most w niżnieudińsku. połowa mostu tak jakby nieczynnawyjechaliśmy z niznieudińska. pojawił sie kawałek asfaltu. radość jednak nie trwała długoprzy drodze można zrobic drobne zakupy oraz napić się herbaty z samowaraa to jest objazd głównej drogi. objazdy są bardzo częste, gdyż rosjanie w wielu miejscach remontują szosy
po prawej widać prawie gotową nową drogę. ale na razie trzeba jechać objazdem.kilometry mijają, a my cały czas jedziemy głównie po dziurachza chwilę zaczyna się kolejny objazdnasz biwak nad jenisejem. za chwilę ugotujemy kupione przy drodze kurki ogromnych, jak wszystko w rosji, rozmiarów
biwak nad jenisejem koło krasnojarska. rzeka w porannej mgle. inne ujęcie porannego jenisejuwjeżdżamy do krasnojarska
 centrum handlowe metropol w remoncie, ale kwiatki są zadbane.
myśliciel cały czas wskazuje drogę studentom krasnojarskiej politechnikipomnik mikołaja riezanowakrasnojarsk budujący się
krasnojarsk przemysłowy.zachód słońca nad kijąporanek nad kiją. rzeka w dole, okryta mgłąnasz biwak nad kiją o poranku
mgła nad kiją sie unosiporanna kąpiel w rzece kija autostopowicz. niestety, jedzie w przeciwną stronę.marińsk, drogowskaz koło muzeum
przepiękny, dobrze utrzymany budynek muzeum w marińskumarińsk ma wiele zadbanych, kolorowych domkóww marińsku nie mogło zabraknąć pomnika myślicielaminimuzeum wojskowe w marińsku - czołg t-ileśtam
minimuzeum - działko przeciwlotnicze.droga na zachód, do domuokoloce nowosybirska, nasz biwak nad rzeką ob. za chwilę nadciągnie burza
pasterz na koniu, między omskiem a iszimemkikuty uschniętego lasu brzozowego - dość częsty widok w rosji. te brzozy sfotografowalismy na trasie omsk-tiumieńtrasa przed tiumieniem. taka droga nie robi już na nas wrażenia
jekayerynburg tętniący życiempozwól zadzwonić z twojego telefonu - poprosił nieznajomy rosjanin. okazało się, ze właśnie wyszedł z więzienia
czy land rover może być jednocześnie w azji i w europie... zdjęcie pokazuje, że może - pionowa linia to granica europy i azji.wiatka i najrzadziej chyba spotykana forma turystyki - spływ tratwą. dokąd płyniecie - zapytaliśmy. kuda dajdiom - odkrzyknęli chłopacy
poniszczone lasy - częsty widok w rosjiwnętrze monastyru ipatiewskiego w kostromie
 most nad wołgą w kostromiecerkiew proroka ilji w jarosławiu, moja ulubiona. w środku można posłuchać chóru wiwat. wartownętrze cerkwii proroka ilji w jarosławiu.
chór wiwat przed występem. jak oni śpiewają!sobór prieobrażeński w jarosławiuchram garnizonowy w jarosławiupo drodze zobaczyliśmy katiuszę. wmurowana tablica informuje, że w tym miejscu oddano pierwszą salwę z tej broni w bitwie pod moskwą
biwak pod smoleńskiem. monika zapala sprężynki antykomarowe poranna mgła na łące na naszym biwaku pod smoleńskiem brzoza na miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu. widoczne uszkodzenie od odłamka83


Text/foto: Maciej Grzmiel

 

 << Poprzednia część